wtorek, 16 maja 2017 0 komentarze

'kto z miłości nie umarł nie potrafi żyć'

Wszystko sprowadza się do ostatniej osoby, którą roztrzaskałam na ścianie gabinetu wraz z moim ajfonem 12 grudnia. Pokłóciliśmy się, rozdrapaliśmy żal. 

Zastanawiałam się czy byłeś bliski zatłuczenia mnie? Przecież można... zamordować usta, które sączą cierpienie? A może warto zaciekle je kochać? Podczas ostatniej rozmowy zdrętwiały mi dłonie wiesz?
Jestem wobec Ciebie bezradna Zet...

Nie chcę Cię już rozpraszać. Przyglądałeś mi się na balkonie. To wyjątkowe. Nie mogłam na Ciebie spojrzeć, bo wdarłabym się przez źrenicę do Twojego wnętrza, w ten skrawek, do którego jeszcze nie dotarłam, pod skórę. Chociaż w emocjonalnej przestrzeni i tak napotykamy się codziennie.

Wraz z dniem, który zwiera dwie dwunastki, zaliczyłam emocjonalny karambol, ale ludzie popełniają paskudniejsze zbrodnie.

To czas powstania.

Zdjęcie ukradłam Wojtkowi Rosegnalowi. Kiedyś czynił mi zdjęcia w "Mieście", teraz tak kończą się wspólne obiadki :)


piątek, 28 kwietnia 2017 0 komentarze

wrażenie



Czynię wrażenie osoby z kategorii ‘easy going’. Większość osób (największa większość!), którym przydarzyło się odwiedzić mą życiową ścieżkę uważało i uważa mnie za kobietę niezwykle elastyczną, otwartą, wyzwoloną? Wymieniając po przecinku zespół przyporządkowanych mi cech na ustach rozkwita sarkazm. Bo wokół mnie jak mówiła niegdyś Nosowska, toczy się głęboka fosa nieufności i lęków. Tylko ja wiem, ile beczek soli pokiereszuje nasze przełyki, aby mózg mój wychwycił tą nutę z najniższych rejestrów i otworzył się na przyjaźń. 

Żywimy przekonanie, że jesteśmy w stanie trafnie rozpoznawać emocje innego człowieka, czytać  nawet interpretować emocjonalną barwę kogoś innego aniżeli my sami. Aby tak się działo, tak było, musielibyśmy mieć rację. Tymczasem mamy ją bardzo rzadko. Na dodatek gdy inny człowiek informuje, przejrzyście i klarownie sygnalizuje jakie wypełniają go w danym momencie życia stany emocjonalne – nie dowierzamy, nie wierzymy, kierujemy się własnym/subiektywnym wglądem. Ponoć tylko sześć emocji rozpoznajemy jako tako. Śmiem uważać, że z tychże zniekształceń, błędów myślenia i niepewności tworzy się uroda życia. 

Ostatnio dotarła do mnie powierzchowna i zwięzła charakterystyka mnie samej: myślałam, że jesteś (że ona jest) silniejsza. Tymczasem przypominam sobie własny sygnał, który był i jest tak klarowny, że przybierał niemal formę napisu (drukowanymi literami), na mym czole: jestem osłabiona, jestem wrażliwa a teraz to już nadwrażliwa. 

Czy najbliższa osoba może przegapić delikatną konstrukcję ciebie? Chyba tak, skoro sami potrafimy ignorować sygnały jakie posyła nam nasze ciało. Dopuszczamy do funkcji kierowniczej koleżankę psychosomatykę jako wyraz ogromnego przekroczenia zasobów naszego organizmu. Szlachetne ciało przejmuje emocje, uczucia. Element/elementy systemu odpornościowego upadają. Miejmy nadzieję,  że somatyzacja stanowi i będzie stanowić mechanizm obronny, który motywuje do zaopiekowania się sobą. 

Taka prawda,
chociaż brzmi gorzej od kłamstwa.

… a mózg nadal pragnie aby nim prawdziwie zatrzęsło

… a serce nie chce bić z przyzwyczajenia.

środa, 12 kwietnia 2017 0 komentarze

słyszałeś aż i zalediwe mój głos?



Obecność 


‘… każda miłość zaczyna się od obecności i do obecności się sprowadza’. 

 - czy mężczyzna, który naprawdę kocha potrafi wszystko rzucić by stanąć u boku swej miłości życia? – zapytała dziennikarka podczas wywiadu.

- odpowiedź brzmi: tak! Mężczyzna, który prawdziwie kocha jest stracony. Nie ważne kim jest z zawodu, wykształcenia i z jakiego obszaru kulturowego się wywodzi. Nieistotne staje się wychowanie, pochodzenie, wyznanie, środowisko. Wszystko krąży wokół tej jednej, jedynej kobiety – każdy wdech i wydech. Każda myśl, ruch, gest, akcja i reakcja jest przepełniona miłością, ubóstwieniem tejże kobiety oraz kultem jej osoby, osobowości. Mężczyzna staje się nadwrażliwy na punkcie idealnej, swej kobiety. Nie jest istotne czy jest psychoterapeutą czy zamiata ulice. Każdy z nas dotyka, doświadcza! olbrzymich doznań wewnętrznych pod wpływem emocji jakie rodzi prawdziwa miłość. Każdy okazuje to w indywidualny, niepowtarzalny sposób, ale jest wspólny (jeden) mianownik: kochający mężczyzna nie wyobraża sobie swego bytu z dala od kobiety, miłości swojego życia. Czyni wszystko, do bólu, potrafi uczynić z siebie pośmiewisko, solidnie się skompromitować, poddać swój status materialny, społeczny. Nie jest to dla niego istotne. Zrobi wszystko bo móc ja ujrzeć, dotknąć, pocałować, poczuć jej zapach, poczuć jej smak. Poleci, pobiegnie, przejedzie na drugi kraniec świata by ją dostrzec przez kilka sekund, ale na żywo. Tak! Jeśli naprawdę kocha, poświęci wszystko dla miłości, byleby przy niej być , trwać. Jeżeli miłość jest odwzajemniona, to decyzja jest podejmowana szybciej aniżeli prędkość światła. Nieodwołalna, pokonująca wszelkie ‘roboty drogowe’, przemierzająca odległości na autostradzie do własnego raju na ziemi. Niczym najszybszy buldożer na świecie staranuje wszystko co będzie śmiało wejść mu w drogę. Nie słucha żądnego głosu, odgłosu poza biciem swego serca, które przy każdym skurczu i rozluźnieniu pompuje i szepta do mózgu mantrę – jej imię. 

- skąd wiesz? ponownie, z nieudawanym zainteresowaniem zapytała dziennikarka

- z… autopsjiodpowiedział najspokojniej na świecie. 

 

... dzieliły nas stare, drewniane kilkucentymetrowe drzwi. Trzy metry ode mnie, słysząc mój głos uszanowałeś. W bólu. Dziękuję.

 
;