środa, 12 kwietnia 2017 0 komentarze

słyszałeś aż i zalediwe mój głos?



Obecność 


‘… każda miłość zaczyna się od obecności i do obecności się sprowadza’. 

 - czy mężczyzna, który naprawdę kocha potrafi wszystko rzucić by stanąć u boku swej miłości życia? – zapytała dziennikarka podczas wywiadu.

- odpowiedź brzmi: tak! Mężczyzna, który prawdziwie kocha jest stracony. Nie ważne kim jest z zawodu, wykształcenia i z jakiego obszaru kulturowego się wywodzi. Nieistotne staje się wychowanie, pochodzenie, wyznanie, środowisko. Wszystko krąży wokół tej jednej, jedynej kobiety – każdy wdech i wydech. Każda myśl, ruch, gest, akcja i reakcja jest przepełniona miłością, ubóstwieniem tejże kobiety oraz kultem jej osoby, osobowości. Mężczyzna staje się nadwrażliwy na punkcie idealnej, swej kobiety. Nie jest istotne czy jest psychoterapeutą czy zamiata ulice. Każdy z nas dotyka, doświadcza! olbrzymich doznań wewnętrznych pod wpływem emocji jakie rodzi prawdziwa miłość. Każdy okazuje to w indywidualny, niepowtarzalny sposób, ale jest wspólny (jeden) mianownik: kochający mężczyzna nie wyobraża sobie swego bytu z dala od kobiety, miłości swojego życia. Czyni wszystko, do bólu, potrafi uczynić z siebie pośmiewisko, solidnie się skompromitować, poddać swój status materialny, społeczny. Nie jest to dla niego istotne. Zrobi wszystko bo móc ja ujrzeć, dotknąć, pocałować, poczuć jej zapach, poczuć jej smak. Poleci, pobiegnie, przejedzie na drugi kraniec świata by ją dostrzec przez kilka sekund, ale na żywo. Tak! Jeśli naprawdę kocha, poświęci wszystko dla miłości, byleby przy niej być , trwać. Jeżeli miłość jest odwzajemniona, to decyzja jest podejmowana szybciej aniżeli prędkość światła. Nieodwołalna, pokonująca wszelkie ‘roboty drogowe’, przemierzająca odległości na autostradzie do własnego raju na ziemi. Niczym najszybszy buldożer na świecie staranuje wszystko co będzie śmiało wejść mu w drogę. Nie słucha żądnego głosu, odgłosu poza biciem swego serca, które przy każdym skurczu i rozluźnieniu pompuje i szepta do mózgu mantrę – jej imię. 

- skąd wiesz? ponownie, z nieudawanym zainteresowaniem zapytała dziennikarka

- z… autopsjiodpowiedział najspokojniej na świecie. 

 

... dzieliły nas stare, drewniane kilkucentymetrowe drzwi. Trzy metry ode mnie, słysząc mój głos uszanowałeś. W bólu. Dziękuję.

 
;